Widziane z okna, przeczytane i usłyszane (18d)

I. Wrzesień dla większości z nas kojarzy się ze szkołą – to znaczy, powrotem z wakacji dzieci i młodzieży do szkolnych ławek. Dla Polaków, to także kolejna rocznica wybuchu II wojny światowej. Jeszcze dla innych, to koniec urlopu. Coś się skończyło, a zaczyna się coś nowego. Mamy jednak nadzieję, że to co przed nami będzie lepsze, a przynajmniej nie gorsze od tego co już przeżyliśmy. W naszej dywickiej szkole ten nowy rok szkolny, to się z nową Patronką. Została nią Maria Zientara-Malewska, która była mocno związana z warmińską ziemią. Ukochała ją, jej służyła i dla niej pracowała.
Trzeba zatem wierzyć, że nie będzie znana nauczycielom, uczniom, tylko ze szkolnego sztandaru. Ale sięgną głębiej, do historii jej życia. Patron zawsze ma nam coś do powiedzenia, w różnych czasach bywa różnie odczytany, ale jego życie powinno stawać zawsze pewną inspiracją. Trzeba zatem trochę mądrości i otwartego serca, aby poznawać i dobrze odczytywać jego przesłanie.
Te parę słów, które zapisałem, mają serca i myśli, wszystkich tworzących wspólnotę szkolną, skierować ku nowej Patronce Szkoły Podstawowej w Dywitach. Chciałbym jednak wskazać, że nie tylko osoby już nieżyjące powinny być dla nas dobrą inspiracją w życiu. Taką rolę mogą też spełniać osoby żyjące blisko, które często widzimy, z którymi prowadzimy rozmowy. Przy całym dzisiejszym krytycznym spoglądaniu i ocenie ludzi, tasowaniu ich ze względu na poglądy polityczne czy religijne, możemy od innych czegoś pozytywnego się nauczyć.
Takie myśli przyszły mi do głowy w ten wrześniowy dzień, który swoją barwą i nazwą przypomina zbliżającą się już jesień. Rozpoczęcie roku szkolnego w Dywitach miało piękną oprawę, zebrało się dużo gości. Była to chwila gdzie dziękowano za wykonaną pracę przy budowie nowej części szkoły. Ale na twarzach przybyłych osób, widoczne też było zainteresowanie tym co dzieje się w środku Szkoły. Chyba wszyscy obecni myśleli i po ciuchu pytali: co wniosą obecni tam nauczyciele, wychowawcy, w życie dzieci i młodzieży, do czego ich zainspiruje?
Znany polski lekarz psychiatra, pracujący w Krakowie prof. Antoni Kępiński (zm. 1972 r), odnosił wielkie sukcesy w leczeniu ludzi z chorób psychicznych. Ci wszyscy, którzy go znali wspominają, że obok wielkiej lekarskiej mądrości, znajdował czas na adorację Najświętszego Sakramentu w kościele św. Łazarza. Tym także co przyciągało ludzi do niego, co było przyczyną wielu uzdrowień, była jego wielka miłość do nich.
Dla wszystkich nauczycieli pracujących z dziećmi i młodzieżą, to piękne wskazanie. Mają korzystać z daru mądrości, ale tym wszelkim i przeróżnym działaniom i nauczycielskim zabiegom, powinna towarzyszyć miłość do uczniów.

II. Fragment z niedzielnej Ewangelii (XXII „B”) opisuje sytuację, w której niektórzy uczniowie Pana Jezusa, spożywają posiłek nieczystymi, to znaczy nie umytymi rękami. W ten sposób przekroczyli pewne zalecenia, prawo i zwyczaje, do których zachowania był zobowiązany każdy Izraelita. Na te zgorszenie całkiem inaczej patrzy jednak Chrystus. Zwraca uwagę na zupełnie inny wymiar, na inną rzeczywistość, na dużo bardziej poważniejsze źródło ludzkiej nieczystości. Stwierdza, że źródłem prawdziwej nieczystości jest wnętrze człowieka (Mk 7,14-15). Bo z wnętrza ludzkiego, z jego serca i w sercu, rodzą się złe myśli, kradzieże, zabójstwa, ….(zob. Mk 7,21-23).
W życiu człowieka ważne są czyste ręce, ciało, dbanie o nie. Ważne jest to, jak się ubieramy. Ale trzeba pamiętać, że symbolizują one to co jest zewnętrzne. Jest to rzeczywistość naszego życia, którą pokazujemy innym. Do tych czystych rąk, należy dodać jeszcze nasze często nienaganne maniery. Tymczasem zewnętrzne piękno, może skrywać zupełnie inną rzeczywistość. Za tą piękną fasadą, może kryć się wewnętrzna ruina. Może też odwrotnie, za niedomytymi rękami, odkrywamy psychiczne i duchowe piękno (ks. Michał Kowalski).
Takich sytuacji, które pięknym zewnętrznym wyglądem nas pociągają, spotykamy dosyć dużo. Ale przy bliższym zapoznaniu, widzimy wewnętrzny bród. W polskim serialu „Leśniczówka”, do adwokata przychodzi jeden z bohaterów tego filmu. Namawia go do zła, ten broni się stwierdzając: mam swoją adwokacką etykę! W odpowiedzi słyszy słowa: „Twoją etykę wyznaczają moje pieniądze”. W dalszej części tego odcinka adwokat, podsuwa do podpisania fałszywe zeznania człowiekowi, którego niewinnie osadzono w areszcie. Zleceniodawca takiego zachowania i adwokat, wyglądają zewnętrznie na eleganckich ludzi, są ładnie ubrani.
Na dywickim „molo” młodzi ludzie spalili ubranie mężczyźnie, który w tym czasie kąpał się w jeziorze. Przechodziłem obok nich – chociaż nie zwróciłem baczniejszej uwagi na ich twarze – z tego co pamiętam, wyglądali na ludzi zewnętrznie zadbanych. Ale sam czyn świadczy, że nieczystość zaczęła się pojawiać w ich sercu. Objawiła swoje zewnętrzne „piękno”, w akcie wandalizmu.
Kiedy czytamy takie opisy zachowań, powinna pojawić się w naszym sercu złość, gniew, na takie złe zachowania i postawy. Ale warto także zadać sobie parę pytań: Czy w ocenie innych ludzi, skupiam się na zewnętrznych pozorach? Czy wsłuchany w słowa Pana Jezusa, podejmuję pracę nad swoim wnętrzem? Co mnie bardziej razi: nieczystość zewnętrzna – nieczyste ręce; czy obmowa innych, tak nagminnie stosowana w przeróżnych rozmowach?
Mam nadzieję, że nie przejdziemy obojętnie obok tych pytań, potraktujemy je poważnie. Mogą przecież i powinny stać się pomocą w przemianie naszego życia, dostrzeganiu prawdziwej nieczystości. Aby jednak tak się zadziało, prośmy naszego Pana, abyśmy potrafili skupić się na tym co ważne. Abyśmy zaczęli słuchać Boga, żyć z Bogiem, a nie ze światem, który nas tak mami – choćby pięknem gazetowych, telewizyjnych i internetowych obrazów!

III. W czasie naszego życia, wypowiadamy wiele słów, wiele zdań złożonych i prostych. Ale kiedy uważniej im się przyjrzymy, to dostrzegamy jak dużo nas jest w tych słowach i zdaniach. Bardzo często są to różne argumenty, riposty, które pokazują naszą złośliwą i dowcipną inteligencje. Czego w nich tak naprawdę brakuje? Podpowiada nam i odpowiada na to pytanie, holenderski ksiądz Henri J. M. Nouwen: „Zdarza się, iż zachowujemy milczenie, kiedy należałoby mówić i odezwać się. Bez słów trudno „przekazać” miłość czy miłość obudzić. Kiedy naszych rodziców, dzieci, przyjaciół lub kochanego człowieka obdarzamy dobrym słowem i powiemy do niego „bardzo cię lubię”, „jesteś dla mnie darem” to takimi słowami rodzimy życie, przekazujemy życie.
Oczywiście, nie zawsze łatwo wyrazić lub przekazać komuś naszą miłość w słowach. Decydując się jednak na takie słowa miłości, odkrywamy, że wypowiedzieliśmy błogosławieństwo, które na długo będzie zapamiętane. Kiedy syn wyzna ojcu: „Tato, lubię cię”, a matka potrafi powiedzieć córce: „Moje dziecko, kocham cię!” buduje się nowa błogosławiona przestrzeń miłości, w której naprawdę dobrze „być”. Bo słowa naprawdę posiadają moc i potęgę budzenia oraz rodzenia nowego lepszego życia” (Chleb na drogę, Bytom 2001, s. 280).
Dlatego nie powinniśmy zaniedbywać różnych okazji, aby wypowiadać dobre słowa – słowa miłości, przyjaźni, pod adresem znanych nam osób. Pamiętajmy, że niosą one błogosławieństwo, tak potrzebne drugiemu człowiekowi. Jeżeli będziemy o tym pamiętali, to zaczniemy jeszcze bardziej doceniać dar mowy. Przestaniemy także zrzucać odpowiedzialność za brak dobrych relacji międzyludzkich na innych. Bo przecież każdy z nas, może budować wokół siebie ową błogosławioną przestrzeń miłości.

ks. Kazimierz Dawcewicz